Włodawianka Włodawa – RKS Chełmianka (PP) 30.03.2016

Kilkanaście lat minęło od kiedy jeżdżę własnym autem. Czyli w praktyce od dawien dawna należę do wygodnickich. Z usług MPK korzystam rzadko. Ostatnio to nawet wcale. Pamiętam jak kiedyś wprowadzili w lubelskich autobusach biletomaty. Mój pierwszy raz był mocno stresujący i miałem wrażenie, że zwróciłem ku sobie wzrok pozostałych pasażerów. Koniec końców dogadałem się z elektroniczną skrzynką, ale trauma pozostała do dzisiaj:) Śmiechem, żartem naprawdę nie lubię jeździć autobusami i zdecydowanie wolę dany odcinek pokonać własnymi nogami. W taki sposób dotarłem dziś do pracy, gdyż poprzedniego dnia zostawiłem samochód w warsztacie. A co to dla mnie, pół godzinki i byłem na miejscu. Tak dla porównania: ten sam odcinek pojazdem zrobiłbym w 7 minut, natomiast eMPKiem zajęłoby mi 25 minut. Nie było się nad czym zastanawiać.

Pracę skończyłem o wczesnej porze więc ani na chwilę nie zawahałem się by powrót uskutecznić z buta. Zmieniłem tylko trasę. Po paru godzinach pracy w domu, wreszcie zatarabanił telefon z najwspanialszą tego dnia informacją – „samochód jest do odbioru”.

Pewnie się zastanawiacie po co wam o tym wszystkim piszę, miało być przecież o szlagierze Chełmianki we Włodawie. Wybaczcie więc ten długi wstęp, ale moja historia z tego meczu zaczęła się w tym warsztacie. Kiedy przyszło mi zapłacić za usługę, okazało się, że zamulił im terminal na jakieś 10 minut. Co w takim wypadku robi 50% społeczeństwa? Nie wytrzymuje i wyciąga smartfona. Niestety ta inekcja dopadła także i moją osobę. Szybka rozkminka – „co tam w wirtualnym świecie” – obowiązkowe F5 na forum Motoru i co ujrzałem? Informację o pucharowym spotkaniu Chełmianki. Kilkanaście sekund potem zadziałał terminal! Przypadek? Nie sądzę.. Minęły kolejne minuty, a ja byłem już w drodze do Włodawy. Nie ma to jak pokonywać kilometry z buta, ale mieć własne auto to wciąż uchodzi za rarytas.

Zadzwoniłem do kolegi B., bo co jak co, ale jeśli chodzi o mecze zgodowe i układowicza to jest to Motorowy pewniak. Kolejny raz nie myliłem się. Jego załoga była już w drodze, ale że mieli miejsce zgodzili się na mnie poczekać i zrobiło się nas 5. Do Włodawy dotarliśmy lekko spóźnieni. Mecz już trwał, ale bez fanów Chełmianki, ponieważ tych na rogatkach Włodawy zatrzymała milicja.

Przy okazji warto kilka słów napisać o samej Włodawie. Jest to miasto położone w północno-wschodniej części województwa lubelskiego, leżące nad Włodawką i Bugiem przy samej granicy z Białorusią. Z Lublina mamy ok. 80 kilometrów.

Nieopodal Włodawy znajduje się turystyczna miejscowość o specyficznej nazwie Okuninka. Jest tam Jezioro Białe, które należy do najlepiej zagospodarowanych zbiorników wodnych na Lubelszczyźnie. Śmiało mogę polecić to miejsce na wakacje. Jeśli jaracie się spędami ludzi, to jest to wymarzone miejsce dla was. Z roku na rok padają tam rekordy przybyłych turystów – w sezonie liczby te potrafią dochodzić nawet do 80 tys. gości! Wśród turystów nie brakuje też kiboli z różnych zakątków Polski, o czym nie tylko świadczą naklejane vlepki, ale także liczne hulanki i swawole zwłaszcza wieczorną porą:)

Wróćmy do samej Włodawy i spraw kibicowskich. Obecnie są to tereny pustynne pozbawione szaty kibolskiej. Z perspektywy osoby, która niegdyś na bieżąco śledziła lubelską scenę, wyglądało to tak (zaznaczam, że jest to mój subiektywny punkt widzenia), że parę lat temu na Włodawiance działali starsi „Cmentaria Fans” i młodsi „FZG’08” (nie mylić z grupą Odry Wodzisław). Ci drudzy próbowali stworzyć coś na miarę typowej ekipy kibicowskiej, ale ci pierwsi niekoniecznie mieli na to ochotę, a ustąpić też nie zamierzali. Minęło kilka lat i w zasadzie o jednych i drugich słuch zaginął, choć fani z Cmentarii na pewno wciąż jeszcze pojawiają się na trybunach.

IMG_2625

We Włodawie na meczu Chełmianki byłem w 2009 roku. Nie pamiętam już liczb, ale Chełmianki i Górnika było sporo, nas z kilkunastu. Mecz nie zapowiadał wielkich emocji, a ostatecznie skończyło się konkretną aferą i wjazdem na murawę. Mecz został przerwany i uznano obustronny walkower.

Gospodarze poza machajkami uratowali swoją flagę. Później zrobiło się jeszcze goręcej po tym jak opuściliśmy obiekt. W pobliżu stadionu znajduje się cmentarz. Z jednej strony leciały w nas butelki rzucane przez miejscowych tubylców, a z drugiej prewencja strzelała w nas z gładkolufowej. W ponad 50 osób nagle znaleźliśmy ujście w stronę cmentarza. Strzelali do nas jak do zajęcy. Do dziś pamiętam nagrobki, które zdeptałem, ale wtedy nie było czasu na takie refleksje. Całe szczęście w moje auto nie trafił ani kamień ni butelka, lecz było od tego bardzo blisko..

W trochę inny sposób opisali ten mecz fani: „Włodawianki około 120. Doping dobry, w drugiej połowie z pewnych względów szarpany. 3 gości zaczaiło się na flagę przez moment ją mają, jednak po szarpaninie zostaje cała i „zdrowa” (brawo T.Szulc 🙂 ). Po przerwaniu meczu w 78 minucie ogólny dym przenosi się poza stadion. Masa psów, prewencja itp. Po 20 kilku minutach większość „hordy” już w mieście niema. Zostają pojedyncze grupki max 40 osób, głównie młodzi. Ostro pilnowani przez niebieskich. Kilkanaście-kilkadziesiąt osób wylądowało na komisariacie. Mnóstwo rozbitych samochodów. Tyle w skrócie.”

A jak było dzisiaj? Po 10 minutach stania wśród tubylczej społeczności pojawili się w końcu kibole Chełmianki (71 osób) w olbrzymiej obstawie milicji. Okazało się, że posiłki ściągnięto z samego Lublina. Być może lokalne środowisko wciąż żyło wydarzeniami z 2009 roku. Ku naszemu zdziwieniu Chełmianka nie została wpuszczona na stadion, a przecież kilka dni temu zawitała tu Unia Hrubieszów. Stojąc pod stadionem spotkaliśmy się z licznymi prowokacjami ze strony mundurowych, a przy tym nikt nie potrafił udzielić nam rzetelnej informacji dlaczego mecz musimy oglądać zza płotu.

Resztę spotkania przestaliśmy pod tym ogrodzeniem z widokiem na pamiętny cmentarz. Powyżej załączone zdjęcie w pełni oddaje to co dane nam było dzisiaj zobaczyć. Czyli bardzo niewiele. Na samym obiekcie byli również milicjanci w mundurach. Gospodarze podczas 90 minut wznieśli kilka okrzyków, ale szybko odeszła im ochota na śpiewanie po wesołych ripostach Chełmianki. Mecz zakończył się zwycięstwem naszych braci 4:1. To oznacza, że istnieją spore szanse, że także w tym roku spotkamy się z Chełmianką w finale PP województwa lubelskiego.

Jedna myśl nt. „Włodawianka Włodawa – RKS Chełmianka (PP) 30.03.2016

  1. Pingback: Wyjazd!!! Włodawianka - GÓRNIK II ŁĘCZNA [15.04.17] - Serwis kibiców Górnika Łęczna

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *